Aktualności

Aktualności

NBA: Boston Celtics drugim finalistą.

Boston Celtics pokonali Miami Heat 100:96 na wyjeździe w siódmym meczu finału Konferencji Wschodniej NBA i wygrali serię 4-3. Awansowali do finału ligi po raz pierwszy od 2010 roku. Zmierzą się z Golden State Warriors.

NBA: Boston Celtics drugim finalistą. Powrót po dwunastu latach!

‹ wróć

Kluczowa akcja dla tego spotkania i całej serii wydarzyła się 16 sekund przed końcem czwartej kwarty. Heat po zdobyciu 11 punktów z rzędu przegrywali już tylko 96:98 i mieli piłkę. Ich lider Jimmy Butler biegł do ataku i postanowił się zatrzymać na linii rzutów z dystansu. Można powiedzieć, że zamiast próbować doprowadzić do remisu i dogrywki zagrał o pełną stawkę. Gdyby trafił trójkę, to Heat wyszliby na prowadzenie i mieli duże szanse na zwycięstwo.

Ale Butler spudłował, a po chwili zebrali rywale. Być może skrzydłowemu Heat zabrakło sił i energii, bo rzut był za krótki i piłka ledwo doleciała do obręczy. Butler w tym meczu był na parkiecie przez pełne 48 minut – takie sytuacje są rzadkością – i długo niemal samodzielnie ciągnął zespół gospodarzy. Podobnie jak dwa dni wcześniej, gdy poprowadził go do wyjazdowego sukcesu zdobywając 47 punktów. Teraz w pierwszej połowie miał na ich na koncie 24, ale na koniec „tylko” 35. W ostatniej ćwiartce 4. Trudno jednak akurat do niego mieć pretensje za ten występ.

Po niecelnej trójce Butlera faulowany Marcus Smart powiększył przewagę do czterech oczek. Heat mieli jeszcze czas, lecz dwie próby zza łuku Maxa Strusa były niecelne. Tak jak wiele wcześniejszych w wykonaniu miejscowych, którzy mieli ledwie 20% (6/30) skuteczności z dystansu. Poza Butlerem i Bamem Adebayo reszta zawodników Heat trafiła ledwie 12 z 43 rzutów z gry.

Celtics byli z przodu przez cały mecz. Po pierwszej kwarcie na tablicy widniał wynik 32:17, a gdy zdarzało się potem zbliżać, to bostończycy odpowiadali. Od stanu 82:79 w czwartej kwarcie doprowadzili szybko do 90:79. Na finiszu przy dwucyfrowej przewadze za bardzo chcieli grać na czas i to się prawie zemściło. Do sukcesu poprowadził ich tercet Jayson Tatum-Jaylen Brown-Marcus Smart. Pierwszy zdobył 26, a pozostali dwaj po 24 punkty. I mimo wszystko nie jest to typowa sytuacja, że wybrany najlepszym defensorem tego sezonu Smart oddał najwięcej rzutów w zwycięskim zespole.

Drużyna z Bostonu jest jedną z najbardziej utytułowanych w historii NBA. 17 razy zdobywała mistrzostwo, a w finale wystąpi po raz 22. Po raz ostatni była w nim w 2010 roku, gdy pokonała 4-3 Los Angeles Lakers. Od tego czasu czterokrotnie przegrywała finał Konferencji Wschodniej, w tym dwa razy z Heat.

Pierwszy mecz finału NBA w czwartek 2 czerwca w Bostonie. Kolejne 5 czerwca (Boston), 8 czerwca (San Francisco), 10 czerwca (San Francisco), ewentualnie 13 czerwca (Boston), 16 czerwca (San Francisco) i 19 czerwca (Boston). Rywalizacja toczy się do czterech zwycięstw.