Aktualności

Aktualności

ME koszykarzy: Świetny początek Polaków w Pradze. Niespodziewanie pokonali gospodarzy

Polska wygrała 99:84 z Czechami w swoim pierwszym meczu w grupie D mistrzostw Europy koszykarzy rozgrywanym w Pradze. Najlepszym strzelcem gości z dorobkiem 26 punktów był Mateusz Ponitka. Kolejne spotkanie Polaków już w sobotę 3 września o godzinie 14:00 z Finlandią.

Mateusz Ponitka

Polski zespół do sukcesu poprowadził ten duet liderów, o którym z respektem wypowiadali się wszyscy rywale przed tym EuroBasketem. Czyli Ponitka i A.J. Slaughter. Kapitan zespołu zdobył najwięcej oczek, ale jego starszy kolega był w tym elemencie niewiele gorszy, bo zgromadził ich 23. W decydujących momentach widowiska piłka trafiała właśnie do nich. A potem bardzo często do kosza.Mecz otwarcia przeciwko gospodarzowi to duże wyzwanie, ale polscy koszykarze są do rywalizacji z zespołem goszczącym imprezę przyzwyczajeni. Owszem, przy obecnym systemie rozgrywania EuroBasketu w czterech krajach każdy w fazie grupowej trafia na jakiegoś gospodarza, ale wcześniej nie zawsze było to pewne. W 2019 r. na MŚ w Chinach też nie. Wówczas w Pekinie Biało-Czerwoni uciszyli kilkanaście tysięcy azjatyckich kibiców wygrywając po dogrywce. Z tamtego składu w Pradze pojawiło się sześciu zawodników. I choć niektórzy w innych rolach, to doświadczenie sprzed trzech lat na pewno pomogło obecnemu trzonowi.Polacy nie przestraszyli się czeskich tłumów i zdominowali początek widowiska w O2 Arena. Zresztą nie było się czego bać, bo po kilku świetnych akcjach gości i mniej udanych gospodarzy głośnego dopingu nie było już raczej słychać. Polska prowadziła pod koniec pierwszej kwarty 23:12. Znakomicie prezentowali się i współpracowali Ponitka i Aleksander Balcerowski. Kapitan zespołu szybko miał na koncie już 13 punktów. Jego młodszy i wyższy kolega i pewnie kończył akcje pod obręczą, i obsługiwał asystami uciekających za plecy rywali kolegów.Czechom udało się wrócić do gry w drugiej kwarcie, a niewielki udział w tej pogoni mieli podstawowi zawodnicy. Występujący ostatnio w NBA rozgrywający Tomáš Satoransky przed EuroBasketem walczył z czasem po urazie nogi odniesionym w meczu towarzyskim. Do pomocy sprowadził nawet z Waszyngtonu pochodzącego ze Sri Lanki fizjoterapeutę i tu można mówić o sukcesie. Przecież było nawet podejrzenie, że „Sato” na ME zabraknie, a zagrał już w pierwszym meczu. Było jednak widać, że nie jest w pełni sił i ostatnio nie trenował. Trener Ronen Ginzburg zdradził, iż plan był taki, że Satoransky zagra 15-20 minut. Dodał, że nie chciał go wypuszczać w końcówce, by oszczędził siły na kolejne mecze.Ale nasi południowi sąsiedzi na szczęście dla siebie mają z roku na rok coraz lepszych zawodników drugiego planu, co było widać w tym meczu. Ondřej Sehnal, Martin Peterka, Tomas Kyzlink i znany z polskiej ligi Patrik Auda dali drużynie energię z ławki rezerwowych. Jeszcze przed długą przerwą Czesi znaleźli się po trafieniu Kyzlinka z przodu, ale prowadzili przez ledwie 61 sekund. A do szatni zespoły schodziły przy remisie 46:46.O początku drugiej połowy można powiedzieć, że wyglądał podobnie do początku całego spotkania. Polacy zaczęli od mocnego uderzenia i błyskawicznie odskoczyli. Mecz zaczął wyglądać na rozgrywany pod ich kontrolą. Ponitka co prawda miał długi przestój w zdobywaniu punktów, ale regularnie przybywało mu asyst. Rozrzucał się A.J. Slaughter, nadal imponował Balcerowski, a wszechstronnie przydatny był także łatający dziury po obu stronach parkietu Michał Sokołowski. Dobrą zmianę dał Jakub Schenk, o którym przed ME mówiło się w dużym stopniu dlatego, że w kolejnym sezonie zagra w trzeciej lidze francuskiej.

W czwartej kwarcie Polacy umieli odpowiedzieć za każdym razem, gdy Czesi zbliżali się na mniejszą różnicę. Sprawy w swoje ręce wzięli oczywiście Ponitka i Slaughter. Dwie minuty przed końcem Ponitka trafił trójkę, po której Polska prowadziła 90:81. Po celnym rzucie 29-latek znacząco rozejrzał się po trybunach. Czescy kibice zapewne zapamiętają ten moment i to spojrzenie. A świetnie dysponowany i pewny siebie lider Polaków za chwilę dołożył drugą podobną trójkę i stało się jasne, kto zwycięży.

Mimo wszystko można mówić o niespodziance, bo to Czechy wydawały się przecież minimalnym faworytem, a Polacy przez ostatni rok niekoniecznie imponowali. Tymczasem na parkiecie Polacy okazali się zdecydowanie lepsi, choć warto zauważyć, że końcowa różnica 15 punktów była najwyższą w trakcie całego meczu. Czesi zapewne powiedzieliby, że nie do końca oddaje jego przebieg, bo nie był przecież jednostronny. Ale dla Polaków to już ma drugorzędne znaczenie, bo liczy się zwycięstwo.

O godzinie 21:00 odbędzie się mecz Serbia – Holandia. W sobotę 3 września Polska zagra z Finlandią o 14, Serbia z Czechami o 17.30, a Holandia z Izraelem o 21.

Do 1/8 finału awansują cztery zespoły z każdej grupy. Faza pucharowa od 10 września w Berlinie.

Polska – Czechy 99:84 (29:18, 17:28, 23:17, 30:21)

Polska: Mateusz Ponitka 26 (9 asyst), A.J. Slaughter 23 (5×3), Aleksander Balcerowski 14 (7 zbiórek, 4 asysty), Michał Sokołowski 12 (7 zbiórek, 4 asysty), Michał Michalak 10, Aaron Cel 4, Jakub Garbacz 3, Jakub Schenk 3, Dominik Olejniczak 2, Jarosław Zyskowski 2

Czechy: Jan Vesely 17, Jaromír Bohačik 13, Patrik Auda 10, Martin Peterka 9, Vojtech Hruban 8, Ondřej Balvín 6, Vít Krejči 6, Ondrej Sehnal 6, Tomaš Kyzlink 5, Martin Křiž 2, Tomaš Satoransky 0 (6 asyst)

Źródło: przegladsportowy.pl